Po zajęciu Oświęcimia przez wojsko sowieckie, w styczniu 1945 roku. Uwolnieni zostali więźniowie. Wydawać by się mogło, że tragiczny czas działalności obozu został zakończony. Była to jednak nieprawda. Żydowska władza, ustanowiona w Polsce przez sowiecki terror, rozpoczęła walkę z oddziałami podziemia antykomunistycznego. Poniemieckie obozy koncentracyjne zostały wykorzystane do rozprawy z polskimi bohaterami niegodzącymi się na nową okupację.

Jak informował korespondent „New York Times” w Polsce Gladwin Hill o ponownym utworzonym obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, (…) obóz otoczony jest drutem kolczastym, przez który przechodzi prąd elektryczny. Ilość więzionych obliczają na około 100.000. Oficjalnie z kół warszawskich podają, że więźniów politycznych jest jedynie 1000, ale urzędnicy w rozmowach prywatnych, przyznają, że jest ich od 60 do 80 tysięcy – ponoć głównie Volksdeutsche5. Dalej za korespondentem: (…) przeprowadzane są obławy i aresztuje się osoby, których jedynym przestępstwem jest podejrzenie o opozycję wobec opanowanego przez komunistów ustroju6.
Waszyngtoński korespondent „Daily Mail” potwierdzał te informacje, twierdząc: (…) tzw. prowizoryczny rząd warszawski uruchomił ponownie osławiony hitlerowski obóz koncentracyjny w Oświęcimiu7. Dalej pisał, powołując się na oficjalne koła warszawskie, że aresztowani zostali (…) jedynie Polacy zniemczeni lub Volksdeutsche, lecz z innych informacji wynika, że tysiące Polaków aresztowano za opozycję wobec komunistycznego reżimu8.
Na łamach „Dziennika Żołnierza APW” redakcja zamieściła list byłego więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz (numer 809). W swoim liście pisał on: (…) Sądziliśmy, że niemieckie obozy koncentracyjne zniknęły raz na zawsze (…) Tymczasem w obozie w Oświęcimiu zmieniły się tylko mundury warty, trupią czaszkę zastąpił młot i sierp. Obóz zaludnił się na nowo i niestety znów, tak jak w roku 1940, rozpoczęło się od Polaków. Trzecią część olbrzymiego kompleksu obozów Oświęcimia (całość mogła pomieścić ok. 200 tys. ludzi) wypełniają obecnie obywatele polscy, przeważnie żołnierze Armii Krajowej i członkowie organizacji podziemnych. Dla zamydlenia oczu społeczeństwa, zrobiono z nich Volksdeutschów. Ubrani przeważnie w niemieckie mundury, z wymalowaną na piersiach i plecach literą „V” , pomieszani dla zachowania pozorów z rzeczywistymi Volksdeutschami z terenu b. Gubernatorstwa, głodni, maltretowani ciągłymi przesłuchaniami, giną za drutem kolczastym, ludzie, którzy przez 5 lat prowadzili krwawą walkę z okupantem niemieckim. (…) Obóz jest brudny, zawszony, kanalizacja nie czynna, światło tylko w budynkach zamieszkałych przez oddziały wartownicze (więźniowie zwą ich rosyjscy SS-mani”), przy płocie elektrycznym i w wieżyczkach strażniczych z karabinami maszynowymi. Żołnierze rosyjscy wyciągają od wygłodniałych więźniów za kawałek chleba ostatnie pieniądze, zegarki, kosztowności, a nawet buty .
Tragiczna historia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu trwała przy pełnej zgodzie i aprobacie żydowskich towarzyszy tworzących rząd ludowy. Nazywających siebie Polakami. Nie możemy zapomnieć, ze względu na pamięć przodków, którzy bici i torturowani ginęli w tym obozie oraz innych obozach i katowniach szykowanych na polskich patriotów podczas przejmowania władzy w Polsce.
http://auschwitz.org/historia/wyzwolenie/wyzwolenie/
Pomysł utworzenia w tym miejscu obozu zagłady, powstał w Urzędzie Wyższego Dowódcy SS we Wrocławiu. 14 czerwca 1940 roku przewieziono z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz pierwszy transport polskich więźniów. POLACY w liczbie 728 osób, skierowani zostali do pracy przez dowódcę (żydowskiej służby) SIPO i SD w Krakowie i otrzymali numery od 31 do 758. W grupie tej znaleźli się młodzi patrioci, złapani podczas próby ucieczki na Zachód, w celu wstąpienia do Polskich Sił Zbrojnych. Cztery dni prędzej w firmie J.A. Topf w Erfurcie opracowano i zatwierdzono rysunek techniczny opalanego koksem pieca do kremacji zwłok dla KL Auschwitz. Przykład ten wskazuje, że władze SS z góry zakładały szczególnie wysoką śmiertelność wśród więźniów. W dniu 27 stycznia 1945 r. żołnierze Pierwszego Frontu Ukraińskiego otworzyli bramy KL Auschwitz. Więźniowie witali żołnierzy radzieckich jako wyzwolicieli. Paradoks historii sprawił, że żołnierze będący formalnie wyzwolicielami, nie przynieśli wolności. Po gestach powitalnych, zmienił się oprawca i metody. NKWD zmieniło swoich kolegów z SS.

Ponownie włączono prąd i ruszyła praca pieców krematoryjnych. Pierwszy transport stanowili polscy patrioci zatrzymani przez SS a ostatni transport stanowili polscy patrioci zatrzymani przez NKWD. Nadal ginęli POLACY a pracą i organizacją obozu nadal zajmował się ciekawy naród.