Justice4Poland

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Terror sowiecki na Ziemiach Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej po 17 września 1939 roku


Zapomniana histoira1

==================

We wrześniu 1939 r. doszło do czwartego rozbioru Polski. Sowiecka Rosja wzięła odwet za klęskę roku 1920. Celem działań miało być  zlikwidowanie pozostałości państwowości polskiej. Stalin zaproponował Hitlerowi by w strefie sowieckiej znalazła się Litwa bez Kłajpedy, zaś ziemie polskie leżące pomiędzy Bugiem a Wisłą oraz Suwalszczyzną przyłączone zostały do Niemiec.
Ribbentrop i Mołotow w Moskwie podpisali „układ o granicach i przyjaźni” (pakt Ribbentop-Mołotow).
Natomiast wcześniej 23. IX w Brześciu nad Bugiem odbyła się defilada zwycięzców, na której to oddziały obu armii z trybun były pozdrawiane przez gen. Hitlerowskiego Heinza Guderiana i Rosjanina Ciemiona Kriwoszeina. Finałem czwartego rozbioru Polski było zabranie nam 388 km2 powierzchni oraz 34 mln. 800 tys. ludności. Z czego Niemcy zabrały 47,9 % a Rosja 51,5 % powierzchni.
W wyniku tej niewypowiedzianej wojny we wrześniu1939r. bolszewicy zabrali do niewoli 12 generałów przeszło 8000 oficerów oraz 230tys. żołnierzy.
28.X Stalin zorganizował „wybory”, w  wyniku których prawie 100 % mieszkańców i wyzwolonych obszarów wybrało delegatów zgromadzeń narodowych Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Zwrócili się oni do Rady Najwyższej ZSRR o wcielenie wschodnich Ziem Rzeczypospolitej do Związku Sowieckiego. Stali się oni przez to „pełnoprawnymi” obywatelami sowieckimi. I wtedy to zaczął się koszmar tej ludności od pierwszych dni zapełniano więzienia. Aresztowanym  zarzucano rzekomo wrogi stosunek do władzy sowieckiej. Już w pierwszych tygodniach wymordowano oficerów, policjantów, duchownych, ziemian oraz działaczy społecznych. Miało to za zadanie wyeliminowanie buntowniczej warstwy podbitego narodu. Resztę ludzi zamknięto w obozach w okrutnych warunkach.

Niedługo potem zaczęto deportować ludzi na Daleki Wschód, palono dwory, domy, kościoły, niszczono biblioteki, zabijano bydło.  Terror trwał nadal. W wielkiej tajemnicy na rozkaz generała NKWD Iwana Sierowa z 10 na 11 lutego 1940r. przy 40 stopniowym mrozie z domów wraz z niewielkim bagażem podróżnym zostały wyrwane całe rodziny. Matki, mężowie, dzieci i starcy zostali przewiezieni saniami na stację kolejową gdzie zamykano ich w bydlęcych wagonach. Tam  w mrozie i ciasnocie musieli czekać na dalszą przerażającą podróż. Natomiast ludzi umierających zwanych przez sowietów niepotrzebnymi wyrzucano bezpośrednio na śnieg.
Ściśnięci, zmęczeni, głodni a w szczególności przerażeni ludzie pozamykani w ciasnych zwierzęcych wagonach po trwającej od 3 do 4 tygodni podróży dotarli na miejsce przeznaczenia, do lasów północno-wschodniej Rosji w okolicach Archangielska albo też lasów na Uralu bądź też syberyjskiej  tajgi w Krasnojarskim Kraju. I tu rozmieszczeni w zapluskwionych barakach po kilka godzin w jednej izbie zaczynało się ich życie przez mękę.

zdejcia-z-terroru-sowieckiego

Polskie dzieci w czasie wywozki na Sybir. Basia i Farynka Sgrunowskie w drodze z Lugowej do Krasnowodzka, 23 marzec 1942r.
Rok 1940 – grupa Polaków, zesłańców podczas prac w kołchozie w Kazachstanie.
Dzieci polskie przxybyłe z zesłania do obozu Wojska Polskiego – 1941r.
Obrazek z sowieckiego Gułagu – więzień polityczny”zeka” poddany karze za nieposłuszeństwo.
Polskie kobiety przybyłe z zesłania do obozu Wojska Polskiego (nareszcie jedzą chleb) -jesień 1941r.

Zmuszano ich do ciężkiej i mozolnej pracy przy wyrębie lasu w siarczystym mrozie. Kobiety i mężczyźni oraz dzieci od 14 roku życia musieli wyrobić bardzo wysokie dzienne normy, od tego zależał przecież ich przydział na żywność. Ponieważ jedzenie przychodziło z opóźnieniem, ludzie zmęczeni i przemarznięci zaczęli chorować. Choroby rozprzestrzeniały się szybko. Brak, jakiejkolwiek pomocy medycznej powodowało przybywanie w zastraszającym tempie grobów obok osiedli polskich „drwali”. Była to pierwsza, najbardziej tragiczna w skutkach deportacja. Wywieziono wtedy 250 tys. obywateli polskich.
Zapoczątkowanej w   październiku 1939  według Stalina te działania miały zahamować rozwój partyzantki antybolszewickiej. Byli gajowi i leśniczy wskazywali partyzantkom bezpieczne leśnie kryjówki a żołnierze, uczestnicy wojny z bolszewikami 1919-1920 r. byli doświadczoną kadrą przywódczą.

Ataki sowieckie skupiły się przede wszystkim na osadach oficerskich , zakładanych przed 1939r. Najwięcej osad umiejscowiono na Wołyniu, Wileńszczyźnie, Nowogródzkiem i w woj. Białostockim. Były to gospodarstwa bardzo nowoczesne jak na owe czasy, wykazy ich znajdowały się w każdym Urzędzie Ziemskim, zostały one szybko przechwycone przez władze sowieckie. Zostało to przez nich natychmiast wykorzystane. Mieszkańców wsi Netta-Folwark wywieziono wszystkich 210 mieszkańców, w tym 150 dzieci.
12.IV 1940 r. odbywa się druga deportacja, najliczniejsza licząca około 350 tyś. ludzi. Trzecia deportacja miała miejsce w VI 1941r. Wywieziono wtedy w większości przesiedleńców z 1939r, którzy na Kresach Wschodnich szukali ratunku przed niemiecką okupacją.
Czwarta wywózka, która odbyła się 16-21 VI 1941r. tuż przed wybuchem wojny sowiecko – niemieckie objęła całe rodziny oficerów i policjantów internowanych na Litwie. Nie oszczędzono nawet dzieci z sierocińców i porwanych z kolonii letnich. Szacuje się, że ze wszystkich deportacji uzbierało się ponad półtora miliona osób. Mówiono, że część ludzi została zwolniona do domów, a oficerów umieszczono w trzech obozach: Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Listy przestały przychodzić IV- V 1940 r. Tragiczne ich losy ujawnili Niemcy w 1943r. odkrywając masowe groby w Lesie Katyńskim. Większość dokumentów została zniszczona przez NKWD.

Nigdy nie dowiemy się, ile dokładnie było ofiar agresji sowieckiej, ile strat materialnych. Szacuje się, że zginęło 2 milionów Polaków.

Ta druga w XX stulecia wojna polsko-bolszewicka nie została zakończona żadnym traktatem pokojowym, żadnym aktem zadośćuczynienia. Nie ma mowy o zwrocie zagrabionego mienia publicznego ani państwowego. Sprawcy tych zbrodni w większości już nie żyją. Żaden trybunał międzynarodowy nie osądził tych zbrodni i nie zostało ogłoszone ich potępienie.

Utworzenie Wojska Polskiego w Rosji Sowieckiej

30 lipca 1941 roku w Londynie został podpisany przez premiera Rządu Polskiego na emigracji, Naczelnego Wodza Wojska Polskiego – gen broni Władysława Sikorskiego oraz ambasadora Związku Sowieckiego w Wielkiej Brytanii – Iwana Majskiego Układ polsko-sowiecki. Miał on na celu utworzenie na terenie Rosji Sowieckiej Armii Polskie. Jej szeregi mieli zapełnić jeńcy – żołnierze Wojska Polskiego oraz cywilni obywatele polscy z okupowanych przez Armię Czerwoną wschodnich terenów Polski, uwolnieni z sowieckich więzień i łagrów, przetrzymywani tam od 17 września 1939 roku. Na dowódcę nowotworzonej Armii Polskiej na terenie Sowieckiej Rosji został mianowany gen. brygady Władysław Anders, zwolniony po dwudziestu miesiącach przebywania w więzieniach Lwowa i Moskwy, który specjalnym rozkazem Naczelnego Wodza został podniesiony do stopnia generała dywizji.

Z Londynu do Moskwy przyleciał gen. bryg. Zygmunt Szyszko-Bohusz jako szef Polskiej Misji Wojskowej. Wojskowa umowa pomiędzy rządem RP w Londynie i rządem Rosji Sowieckiej, podpisana w Moskwie 14 sierpnia 1941 roku, regulowała zasady organizacji Samodzielnej Armii Polskiej oraz określała zobowiązania strony sowieckiej w zakresie zaopatrzenia w broń i żywność powstających jednostek wojskowych. Wydany w sierpniu 1941 roku przez gen. Andersa rozkaz, zawierał wezwanie do przebywających na terenie Związku Sowieckiego obywateli polskich o wstępowanie do organizowanej Armii Polskiej. W tym celu otwarto na terenie Rosji sowieckiej szereg punktów rekrutacyjnych. W jednym z nich, jako oficer rekrutacyjny, pracowała znana przedwojenna aktorka, Hanka Ordonówna-Tyszkiewicz. Gen. Anders jeździł osobiście do wielu punktów zbornych i obozów jenieckich na terenie Rosji Sowieckiej. M.in. w jednym z największych z nich, w Griazowcu, w przemówieniu do byłych żołnierzy polskich wziętych do niewoli przez Armię Czerwoną, gen. Anders powiedział: „Stajemy dziś do walki z barbarzyństwem niemieckim, ramię w ramię z sojuszniczą nam armią Związku Republik Sowieckich, w oparciu o zaufanie Anglii, Ameryki i innych. Musimy zrozumieć, że na wszystkim, co było (czyli na wszystkich krzywdach i cierpieniach narodu polskiego od Sowietów), należy postawić wielki krzyż i rozpocząć nowe, mozolne, ale polskie i pełne nadziei życie. Zakazuję mówić i komentować o wszystkim, co było. Obiecuję, że sprawy te w odpowiednim czasie będą rozpatrywane z honorem”. Prawdopodobnie, mówiąc to, sam wierzył, że może w przyszłości uda się sprawy krzywd i cierpienia narodu polskiego, doznane ze strony sowieckiej, wyjaśnić i zadośćuczynić.

We wrześniu 1941 roku przyjechał z Londynu do Moskwy prof. Stanisław Kot, mianowany ambasadorem Rzeczpospolitej Polskiej w Związku Sowieckim. Zorganizował Ambasadę RP, którą wkrótce przeniesiono do Kujbyszewa nad Wołgą ze względu na zagrożenie wojenne. (Wojska niemieckie parły nieustannie w kierunku Moskwy i zatrzymały się dopiero przed Kurskiem, ok. 60 km od Moskwy).

Na rejony organizowania Armii Polskiej wyznaczono letnie obozy Armii Czerwonej, m.in. Buzułuk, Tatiszczewo, Tockoje i Kołtubankę w rejonie Kujbyszewa. Od początku września 1941 roku z ogromnych przestrzeni Związku Sowieckiego dążyły do punktów rekrutacyjnych Armii Polskiej dziesiątki tysięcy Polaków, pokonując nieraz tysiące kilometrów, pieszo, konno, pociągami, statkami. Z łagrów dalekiej Syberii, tajgi, kopalni złota i węgla, posiołków, kołchozów i więzień, boso i w łachmanach, wychudzeni, wynędzniali i schorowani, wędrowali Polacy niejednokrotnie całymi rodzinami, aby stać się na powrót żołnierzami i Polakami. Szlaki te usłane zostały gęsto mogiłami, ale już nie bezimiennie. Oznakowano je tabliczkami z imionami i nazwiskami. W Buzułuku, nad siedzibą sztabu powstającej armii powiewała już flaga polska. W obozie w Tockoje, na dowódcę oczekiwała siedemnastotysięczna rzesza Polaków uwolnionych z łagrów i więzień, wynędzniałych i wychudłych jak szkielety, w łachmanach, boso, a często w strzępach polskich mundurów. Tak ich później opisywał w swoich pamiętnikach gen. Anders: „Na ich widok serce mi się ściskało i patrząc na tych nędzarzy, niejednokrotnie zapytywałem siebie w duchu, czy uda mi się stworzyć z nich wojsko i czy zdołają znieść oczekujące ich trudy wojenne”.     Powitanie dowódcy z oczekującymi na niego żołnierzami-nędzarzami tak opisał były więzień Kołymy, od wiosny 1942 ułan 7 pułku kawalerii zmechanizowanej: „ Z samochodu wysiadł Anders, wysoki, bardzo chudy mężczyzna i lekko kulejąc stanął na baczność przed szeregiem żołnierzy i przyjął raport naszego dowódcy. Na jego zmizerowanej twarzy pozostał ślad po przesłuchaniach w więzieniu na Lubiance. Widać było, że doznał podobnych cierpień i prześladowań, których i my doświadczyliśmy. To nie była zwykła inspekcja i spotkanie dowódcy z żołnierzami. Przechodząc pomiędzy rzędami ułanów patrzył w oczy każdemu żołnierzowi. Tego dnia zawarliśmy z naszym dowódcą przymierze, które miało trwać do końca naszego życia.”

Podobnie było i w innych obozach zbornych. Strona sowiecka mimo zawartych umów i ustaleń, nie wywiązywała się ze swoich zobowiązań w zakresie zaopatrzenia w żywność, umundurowania i broni. W obozach panowały rozpaczliwe warunki. Śmierć zbierała obfite żniwo z powodu chorób, niedożywienia, tragicznych warunków sanitarnych. Ogromna ilość Polaków zgłaszających się do wojska zaskoczyła władze sowieckie. Zgodnie z oświadczeniem ministra spraw zagranicznych Związku Sowieckiego – Mołotowa, ilość jeńców wziętych do niewoli w czasie walk polsko – sowieckich we wrześniu 1939 roku miała wynosić: 12 generałów, ok. 14 000 oficerów i ponad 200 000 szeregowców i podoficerów.

Ponieważ Rosja Sowiecka nigdy nie podpisała żadnej międzynarodowej umowy czy układu o odpowiednim traktowaniu jeńców wojennych, w obozach jenieckich panowały straszliwe, katorżnicze warunki. Sądzono więc, że w takich warunkach znaczna ilość jeńców zginęła i do Polskiej Armii zgłosi się co najwyżej kilkadziesiąt tysięcy pozostałych przy życiu jeńców czy więźniów. Jednak w miarę napływania do punktów rekrutacyjnych i obozów wojskowych ogromnych rzesz jeńców, więźniów i zesłańców, po zebraniu wszystkich informacji, ustalono, że ilość Polaków wywieziona w głąb Rosji Sowieckiej przekraczała ponad półtora miliona ludzi, z których ogromna część wymarła lub zginęła w nieludzkich warunkach. Najtrudniej było uzyskać informację o losie ponad 14 000 oficerów więzionych w łagrach i więzieniach. Pytani o ich losy wysocy urzędnicy sowieccy łącznie ze Stalinem, udzielali wykrętnych odpowiedzi typu: „Być może zbiegli lub uciekli do Mandżurii”. O niektórych więźniów upomniał się u Stalina sam gen. Anders i ci odzyskali wolność. Bardzo ostra zima 1941/1942 i niewywiązywanie się strony sowieckiej z umów i zobowiązań spowodowały wysoką śmiertelność wśród żołnierzy i ludności cywilnej w wyniku panujących w polskich obozach wojskowych warunków mieszkalnych, braku opału, żywności umundurowania i innego zaopatrzenia.

Wojsko nie otrzymało też obiecanego uzbrojenia i nierzadko ćwiczenia odbywały się za pomocą drewnianych atrap karabinów i armat. Pierwsze dostawy umundurowania, odzieży i broni miały miejsce w listopadzie 1941 roku, drogą morską z Wielkiej Brytanii, tzw. szlakiem śmierci przez port w Murmańsku. Staraniem gen. Andersa u władz sowieckich udało się także zorganizować opiekę duszpasterską. Funkcje tę pełnili kapłani różnych wyznań, odnalezieni w łagrach. Udało się też utworzyć, równolegle z tworzeniem podstawowej armii, Pomocniczą łużbę Kobiet, która pozwoliła uratować od śmierci wiele setek polskich dziewcząt i kobiet.

Uwolnienie z więzień i łagrów było możliwe tylko poprzez włączenie kobiet w struktury wojskowe. Za zgodą Naczelnego Wodza Wojska Polskiego oddziały kobiece organizowano na wzór oddziałów męskich,. Pomocnicza Służba Kobiet (PSK) zajmowała się opieką w szpitalach, pracą w stołówkach, pralniach, magazynach, administracji wojskowej i cywilnej i rozrywce.

W grudniu 1941 roku przyleciał do Związku Sowieckiego Naczelny Wódz, generał Władysław Sikorski, uroczyście witany przez władze sowieckie w Kujbyszewie. Generał Sikorski poruszył sprawę natychmiastowego odnalezienia zaginionych oficerów polskich i sprawę wywiązywania się władz sowieckich z przyrzeczonych dostaw broni, umundurowania i wyżywienia. Sprawa oficerów była o tyle ważna, że w tworzonej Polskiej Armii brakowało oficerów przy założonym stanie osobowym wojska. Według szacunków polskiej strony, Armia Polska w Rosji Sowieckiej mogła dojść do stanu 7-8 dywizji, czyli do 150 000 żołnierzy. Dostawy sowieckie wystarczały zaledwie na stan 2 dywizji, z czego również wywiązywano się w niewystarczającej ilości. Generał Sikorki starał się też w rozmowach ze Stalinem poruszyć sprawę przyszłych granic Polski, lecz Stalin zbył go ogólnikiem, odkładając tę sprawę na później.

Nie wywiązywanie się przez stronę rosyjską z ustaleń i zobowiązań skłaniało polskich dowódców do wyprowadzenia armii z terenu Związku Sowieckiego do Iranu, gdzie łatwiej można było zorganizować dostawy zaopatrzenia Wojska Polskiego z Zachodu. Propozycja taka wywołała gwałtowny sprzeciw Stalina, który upierał się, aby wysyłać niedożywione i nie w pełni uzbrojone polskie oddziały na front sowiecko-niemiecki. Na to nie zgadzał się generał Anders, mając poparcie Naczelnego Wodza. Strona polska przeciwstawiając się Stalinowi żądała, aby na front wysłać Polską Armię, jako jednostkę wojskową silną i operacyjnie niezależną, dobrze wyszkoloną i odpowiednio wyposażoną. Ustalono również rozwinięcie Armii Polskiej do stanu 6 dywizji piechoty, z odpowiednią ilością artylerii i innych rodzajów broni, łącznie 96 000 żołnierzy. Ponadto 27 000 żołnierzy, w tym lotników i marynarzy miano wysłać do Wielkiej Brytanii i na Bliski Wschód. Strona sowiecka obiecała również Polakom przeniesienie jednostek do cieplejszych rejonów Związku Sowieckiego. Po rozmowach w Moskwie Naczelny Wódz dokonał przeglądu nowoutworzonych oddziałów. 11 grudnia 1941 roku odleciał do Londynu, przekonany, ze Polska Armia w Związku Sowieckim staje się realną siłą, którą niedługo będzie można skierować do walki z Niemcami.

W styczniu 1942 Armię Polską przeniesiono do południowych republik Związku Sowieckiego: Uzbekistanu, Kirgistanu i Kazachstanu. Sztab armii umieszczono w miejscowości Jangi Jul niedaleko Taszkientu. Wojsko rozmieszczono znowu w namiotach i lepiankach z gliny. Tu Armia Polska zetknęła się ponownie ze skupiskiem polskiej ludności z okupowanych terenów wschodnich, którą na stepy Kazachstanu skierowało NKWD bez żadnego zaopatrzenia i środków do życia, cynicznie stwierdzając, że: „ Rząd Polski otrzymał dużą pożyczkę od Rządu Sowieckiego i powinien się zająć losem tych ludzi”.

Przed Polskimi Siłami Zbrojnymi stanęło więc nowe zadanie – objęcie opieką żyjącą w beznadziejnych, nieludzkich warunkach ludność polską. Zaczęły więc działać komisje poborowe dla ochotników do Polskiej Armii, założono sierocińce, ambulatoria i izby chorych, budowano urządzenia obozowe, organizowano dostawę zaopatrzenia dla ludności cywilnej. Gdy wybuchła epidemia tyfusu, śmierć codziennie zbierała obfite żniwo wśród dorosłych i dzieci. Straszliwe warunki panujące w obozach polskiej ludności przed przybyciem Armii Polskiej, które wywołały epidemię tyfusu, uśmierciły setki ludności, nie oszczędzając lekarzy, sióstr i sanitariuszek. Na cmentarzu w Kerminie pozostał pomnik z napisem: „W drodze do Polski zostaliśmy tutaj, a Wy, którzy dojdziecie do Ojczyzny, powiedzcie, żeśmy spełnili swój obowiązek do końca”.

Z Jangi Jul, na polecenie gen. Andersa, rtm. Józef Czapki, doskonale znający język rosyjski, wyruszył na poszukiwanie tysięcy zaginionych polskich oficerów. Podróż swoją opisał po paru latach w książce „Na nieludzkiej ziemi”. Na ślad oficerów jednak nie trafił. Dopiero odkrycie przez Niemców masowych grobów w Lesie Katyńskim w kwietniu 1943 roku wyjaśniło straszliwą tajemnicę zaginięcia tysięcy polskich oficerów w Rosji Sowieckiej.

Do miejsca zgrupowania polskich oddziałów dotarły następne dostawy angielskiej broni, umundurowania, bielizny, które dla byłych więźniów rosyjskich więzień i łagrów były wprost bezcenne. Dostaw sowieckich wystarczyło tylko dla jednej dywizji wojska. Na początku marca 1942 roku gen. Chrulew, odpowiedzialny za zaopatrzenie Armii Polskiej, zawiadomił generała Andersa, że od 20 marca 1942 roku władze sowieckie ograniczają dostawy żywności do 26 000 racji żywnościowych, podczas gdy stan osobowy Armii Polskiej przekroczył 70000 żołnierzy i oficerów. Ponadto, armia miała pod swoją opieką kilka tysięcy kobiet i dzieci, żywionych tym, co żołnierze odejmowali sobie od ust. Nad armią i cywilami zawisło widmo głodu. Interwencje u władz sowieckich nie odnosiły żadnego skutku.

18 marca 1942 roku Stalin, po stanowczym żądaniu generała Andersa zgodził się na wyjazd do Iranu tzw. nadwyżek polskiego wojska, w tym lotników i marynarzy. W Rosji Sowieckiej miało pozostać 44000 żołnierzy i do czasu wyjazdu Stalin obiecał dostawę żywności dla całego wojska i ludności cywilnej. Dowództwu Polskiej Armii wydało się to podejrzane i gdy wywiad armijny przechwycił tajną informację o zamiarach władz sowieckich i przygotowaniach do rozbrojenia Polskiej Armii, podjęto decyzję o wyprowadzenia wojska z terenu Rosji Sowieckiej i przejścia do Iranu, a następnie na Bliski Wschód.

Pobyt wojska polskiego na Bliskim Wschodzie

Ewakuacja przebiegała sprawnie z Krasnowodzka do portu Pahlewi nad morzem Kaspijskim  w Iranie.
I. W  marcu 1942 roku – 43 858 osób , w tym 4 980 dzieci i młodzieży  wyjechało  ze Związku Sowieckiego . Ta mała ewakuacja  uratowała życie wielu ludzi. Ewakuowani przybywali do portu w Phlewi , dokąd przypływały statki transportujące – od 3 do 12 tysięcy osób na dobę w tym wielu chorych żołnierzy i cywilów. Podczas ewakuacji zmarło około 600 osób , a w pobliżu Pahlewi pozostał polski cmentarz z 600 grobami.
Ewakuacje ludności cywilnej opisał jeden z żołnierzy  Armii Polskiej

“Kiedy dotarliśmy na plażę w Krasnowodzku, raz jeszcze naszym oczom ukazał się obraz pełen smutku i cierpienia. Plaża była pełna polskich cywilów czekających na statek, który miał nas zabrać do Persji. Były wśród nich głównie kobiety i dzieci oraz kilku starych mężczyzn – wszyscy skrajnie wyczerpani. Niektórzy już byli martwi. (…) Nigdy nie zapomnę spojrzeń umęczonych dzieci, które zbyt słabe, aby się ruszać, leżały na piasku”
J.Łopuszański “Przymierze z Andersem”


  1. Drugą ewakuacją Polskich Sił Zbrojnych ze strony polskiej osobiście kierował gen. Anders. Od 9 sierpnia do 1 września 1942r. ZSRR opuściło około 70 tysięcy Polaków, w tym 25 500cywilów.
    W 1942 roku Związek Sowiecki puściło 115 tysięcy obywateli polskich z 2 milionów wziętych do niewoli .Mimo to w Rosji Sowieckiej zostało przeszło półtora miliona Polaków i tylko niektórym udało się powrócić do Polski. Do końca 1942 roku ponad pół miliona Polaków wymarło w łagrach , więzieniach i na zesłaniu. Część uratowała się później wstępując do 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki a później 1 Korpusu Gen. Berlinga. Dzięki Związku Patriotów Polskich
    400 tysięcy Polaków wróciło do kraju .(1945-1947). Na terenie ostatniego miejsca postoju Polskich Sił Zbrojnych w Uzbekistanie  pozostał cmentarz z grobami 3 tys. żołnierzy i 10 tys. ludności cywilnej.

We wrześniu 1942r. generał W. Sikorski powołuje Armię Polską na Wschodzie (APW) – związek operacyjny Wojska Polskiego. Powstaje ona  w wyniku połączenia Wojska Polskiego na Środkowym Wschodzie i Armii Polskiej  ewakuowanej z ZSRR  przez Iran do Iraku. Dowódcą był generał W. Anders, zastępcą generał J. Zając, szefem sztabu generał B. Rakowski.
Pobyt naszego wojska na Bliskim Wschodzie był okresem powrotu do zdrowia żołnierzy, intensywnej pracy organizacyjnej i wyszkoleniowej oraz zgrania się z Brytyjczykami. Generał Anders porozumiewał się z nimi łatwo i bardzo szybko zyskał ich pełne zaufanie. Planem gen. Andersa było wprowadzenie do walk nie drobnych polskich jednostek, lecz jednostki operacyjnej zdolnej do wykonywania samodzielnych działań bojowych.
Operacyjnie podlegała brytyjskiemu dowództwu “Paiforce” (“Persja, Irak”). APW była kilkakrotnie reorganizowana z powodu przechodzenia żołnierzy na etaty brytyjskie, rozwiązywania pułków, tworzenia brygad w dywizjach piechoty oraz zmniejszania się stanu osobowego, m.in na skutek odesłania części żołnierzy do Szkocji i dużej śmiertelności. Ogółem APW liczyła we wrześniu 1942 ok. 70,5 tys., w styczniu 1943 ok. 62,5 tys. żołnierzy. Na początku 1943 w jej skład wchodziły 4 dywizje piechoty (3 Dywizja Strzelców Karpackich, 5 Kresowa, 6 Lwowska i 7 Dywizja Piechoty), brygada czołgów, grupa artylerii oraz inne oddziały i służby korpusowe i armijne. Ponadto dowództwu APW podlegały: Centrum Wyszkolenia Armii, oddziały Pomocniczej Służby Kobiet, Junaków i Junaczek oraz komendy garnizonów, szpitale, urządzenia i oddziały kwatermistrzowskie.

W maju 1943 roku rozpoczęła się podróż inspekcyjna naczelnego wodza generała Władysława Sikorskiego na Bliski Wschód. Jej celem było przede wszystkim wytłumaczenie polityki rządu i uspokojenie wrzenia w korpusie oficerskim, związanego z brakiem zdecydowanego przeciwdziałania polityce ZSRR na forum międzynarodowym. Dokonana inspekcja w ocenie generała i jego otoczenia przyniosła pozytywne rezultaty i załagodziła konflikty wśród kadry oficerskiej.
W drodze powrotnej premier i naczelny wódz generał Władysław Sikorski w dniu 3 lipca 1943 roku wylądował na lotnisku w Gibraltarze, skąd miał udać się do Wielkiej Brytanii. 4 Lipca 1943 roku samolot B -24 Liberator, którym leciał generał uległ katastrofie. Zginęli wszyscy podróżujący nim pasażerowie i część załogi. Jedyną osobą która ocalała był pilot. Okoliczności katastrofy budzą wątpliwości do dzisiaj i dają powód do wysuwania różnych hipotez dotyczących śmierci generała.

W wyniku ewakuacji żołnierzy Armii Polskiej z ZSRR w obozach dla wojskowych i ich rodzin, utworzonych w Iranie, znalazło się około 116 000 Polaków (w tym 45 000 osób cywilnych, wśród nich 13 000 dzieci do lat 14). Do Meshhedu przybyły m.in. dzieci z polskiego sierocińca w Aszchabadzie w Turkmenii; z obozu w Pahlevi (zmarło tu 650 osób) kierowano wojskowych do Iraku, a ludność cywilną do obozów w Teheranie lub poza granice Iranu (przez obóz przejściowy w Ahwazie – do Afryki brytyjskiej, Palestyny i Indii). Do Isfahanu, zwanego miastem polskich dzieci, w latach 1942–1945 przybyło 2590 polskich sierot (w dowód wdzięczności zostały ufundowane dwie tablice pamiątkowe – w 1943 w kaplicy ss. szarytek, w 1944 – w kościele ormiańsko-katolickim Matki Boskiej Różańcowej na Dżulfie). Dla polskich dzieci utworzono tu 21 placówek opiekuńczych, pedagogicznych i zdrowotnych, m.in. przedszkola, szkoły powszechne, dwa gimnazja, sanatorium.

Jesienią 1941 podczas przejazdu gen. Władysława Sikorskiego przez Teheran, miejscowa kolonia zgotowała mu serdeczne przyjęcie. W siedzibie Stowarzyszenia „Polonia” odbyła się uroczystość, podczas której prezes Andrzej Walczak powiedział m.in.: Staramy się działać jak najowocniej, byle przyjść z pomocą braciom, którzy potrzebują najprymitywniejszej pomocy.

We wrześniu 1943r. odbyły się wielkie manewry pod Nazaret i górą Synaj. Boże Narodzenie 1943r. polscy żołnierze spędzili w Ziemi Świętej – tysiące z nich uczestniczyło w pasterce w Betlejem. W końcu grudnia 1943r. i od stycznia 1944r. Wojsko Polskie przenosiło się do Egiptu.

W Egipcie przeorganizowano AWP: 2 Korpus Polski z dowódcą gen. Władysławem Andersem, działającym w składzie 8 Armii brytyjskiej przeniesiony został do Włoch.

Na Wschodzie
od VIII 1941 r.
Armia Polska w ZSRR
od połowy 1942 r.
Armia Polska na Wschodzie
(Iran, Irak)
od VI 1943 r.
II Korpus Polski
Palestyna, Egipt, od 1944 r.
walki we Włoszech)

Po opuszczeniu Egiptu przez Drugi Korpus Polski pozostali na Bliskim Wschodzie żołnierze jednostek tyłowych w liczbie ok. 10 tys. podlegali Dowództwu Etapów APW, przekształconemu w V 1944 na Dowództwo Jednostek Wojskowych na Środkowym Wschodzie (dowódca generał M. Karaszewicz-Tokarzewski, od marca 1945 generał J. Wiatr), noszące od sierpnia do grudnia nazwę 3 Korpusu Polskiego, który nie został jednak sformowany. 1946 jednostki APW weszły w skład Polskiego Korpusu Rozmieszczenia i Przysposobienia.

 Utworzenie frontu we Włoszech

II Korpus Polski gen. Andersa był zorganizowany na etatach brytyjskich. Składał się z dwóch Dywizji Piechoty, jednej Brygady Pancernej i Grupy Artyleri (przeczytaj więcej) . Na przełomie lat 1943-1944 został on przetransportowany do Włoch i podporządkowany rozkazom gen. Oliviera Lee, dowódcy brytyjskiej VIII Armii.

10 lipca 1943 roku wojska alianckiej 15 Grupy Armii pod dowództwem gen. Alexandra, złożone z 7 Armii amerykanskiej i 8 Armii brytyjskiej, wylądowały na Sycylii i do połowy sierpnia opanowały ją. Rząd Mussoliniego został obalony, on sam aresztowany, a faszystowska partia rozwiązana. Miejsce Mussoliniego zajął gabinet marszałka P. Badoglio, który wszczął w Lizbonie tajne pertraktacje kapitulacyjne, a 8 września podpisał tajne zawieszenie broni. Spowodowało to okupację Włoch przez wojska niemieckie i powstanie nowego frontu w Europie. Jesienią 1943 roku sojusznicy wyparli Niemców z południowych Włoch i zostali zatrzymani na tzw. Linia Gustawa

Linii Gustawa, której kluczową pozycję stanowił kompleks górski Monte Cassino (516 m) – Monte Cairo (1669 m). Niemcy wybrali najdogodniejszą pozycję obronną od Ortony nad Adriatykiem przez Monte Cassino do Minturno nad morzem Tyrreńskim. W tym miejscu półwysep apeniński zwęża się najbardziej,  zaś sieć komunikacji, wiodąca z południa na pólnoc, jest bardzo skąpa.

Pierwszą próbę przełamania linii Gustawa podjęto w listopadzie 1943 usiłując zdobyć miasto Ortona. Atakujące je oddziały kanadyjskie po dwóch miesięcy ciężkich walk miały straty – 1375 poległych i nie osiągnęły celu. Wtedy rozpoczęły się kolejne próby przełamania linii frontu w rejonie doliny rzeki Liri. W tym celu należało opanować dominujące nad nią wzgórza, w tym klasztor na Monte Cassino.

Kolejne bitwy o Monte Cassino

Pierwsza bitwa o zdobycie Monte Cassino rozegrała się w dniach 17-22 stycznia 1944 jako jednoczesny atak na linię Gustawa i desant morski 110 tysięcy żołnierzy amerykańskich w rejonie Anzio, 80 kilometrów na północ za linią Gustawa i tylko 50 kilometrów od Rzymu. Wysadzenie desantu na tyłach niemieckich miało odciągnąć siły niemieckie z linii Gustawa i ułatwić jej przełamanie. Operacja nie udała się. Aliantom nie udało się nawet sforsować rzeki Rapido u podnóża Monte Cassino, a wojska desantowe pod Anzio posunęły się tylko 30 kilometrów w głąb lądu i zostały przez Niemców zatrzymane.

Druga bitwa o Monte Cassino rozpoczęła się 12 lutego. Alianci wprowadzili świeże dywizje rekrutujące się z żołnierzy krajów Commenwealthu, tj. z Nowej Zelandii i z Indii. Wśród Hindusow były pułki strzelców alpejskich składające się z Ghurków i Nepalczyków. Dzięki zmasowanemu bombardowaniu lotniczemu i artyleryjskiemu Hindusom udało się wedrzeć głęboko w góry i zdobyć strategiczne pasmo górskie zwane “Głowa Węża”, zachodząc klasztor od tyłu. Po trzech dobach zaciekłych walk zostali jednak wyparci przez doborową dywizję niemieckich spadochroniarzy, ponosząc ciężkie straty. Nowozelandczycy zdobyli miasto Cassino, ale też ponosząc ciężkie straty zostali z niego wyparci.

Trzecia bitwa o Monte Cassino zaczęła się 15 marca od doszczętnego zbombardowania miasta Cassino i klasztoru. Dywizji nowozelandzkiej udało się ponownie zdobyć miasto Cassino, a raczej jego ruiny, a Hindusi w bezpośrednim ataku na wzgórze klasztorne  dotarli  na odległość 200 metrów od ruin klasztoru, lecz nie byli w stanie utrzymać zdobytych pozycji.

Czwarta bitwa o Monte Cassino

Decyzja o bitwie i przygotowania

24 marca 1944 roku generał Władysław Anders został wezwany do Vinchiaturo, gdzie mieścił się sztab dowódcy 8 armii gen. Oliviera Leese. Olivier Leese poinformował go, zadaniem 2 Korpusu jest przełamanie niemieckitruej linii obrony u podnóża Monte Cassino. Generałowi Andersowi dano 10 minut na odpowiedź, czy zgadza się podjąć to trudne zadanie. Anders zdawał sobie doskonale sprawę, jak wielkie jest ryzyko atakowania wzgórza klasztornego. Wiedział też, że przeciwny temu jest Naczelny Wódz gen. dyw. Kazimierz Sosnkowski, który jesienią 1943 r. poprosił gen. Alexandra o oszczędzanie krwi polskiej. Dowódca 2 Korpusu wybrał jednak ten najważniejszy kierunek. Uznał, że sprawie polskiej potrzebny jest rozgłos, bo trzeba wstrząsnąć sumieniami wolnych narodów i ich przywódców, odrzucić oskarżenia sowieckie o unikanie walki z Niemcami przez oddziały ewakuowane z ZSRR, podnieść stan ducha rodaków cierpiących w okupowanym kraju. To powinien być czyn na tyle wielki, by zauważył go świat, przypomniał sobie o politycznych i moralnych zobowiązaniach wobec Polski.

Skoro decyzja zapadła, trzeba było przystąpić do intensywnych prac sztabowych, zebrać informacje o nieprzyjacielu, zapoznać się z opiniami dowódców oddziałów uczestniczących w poprzednich szturmach, nasilić szkolenie walk w warunkach górskich. Dużo roboty mieli saperzy przygotowujący trasy zaopatrzenia i łącznościowcy. Nie udało się natomiast uzyskać istotnego wzmocnienia sił własnych, w tym o brygadą piechoty.

Pierwszy szturm na Monte Cassino

Nocą z dnia 23 na 24 kwietnia oddziały polskie zaczęły zajmować pierwszą linię. Do 30 kwietnia wypracowane zostały decyzje działań. W pierwszej kolejności zamierzano wedrzeć się na taką wysokość, aby zająć drogę nr 6 oraz odizolować wzgórze klasztorne. Następnie należało zająć ruiny klasztoru i w końcu nacierać na Piedimonte. Ustalono, że 5 Kresowa Dywizja Piechoty osłoni od prawej 3 Dywizję Strzelców Karpackich i podejmie boje o opanowanie grzbietu San Angelo oraz kilku sąsiednich wzgórz. Cięższe zadanie mieli strzelcy karpaccy, gdyż musieli zdobyć Massa Albaneta, opanować wzgórza 593 i 569, a dopiero później dotrzeć do klasztoru. Nikt jednak nie zdawał sobie do końca sprawy z klasy i świetnego wyposażenia przeciwnika przetestowanego w poprzednich bitwach oraz systemów umocnień i systemów ogniowych. 11 maja rozpoczęto operację “Diadem”. O godzinie 23:00 zaczęła się nawała ogniowa z 1000 dział różnego kalibru. Polska piechota rozpoczęła natarcie o 1:15 dnia następnego. Okazało się, że ostrzał nie dokonał tak wielkich szkód w systemie obronnym przeciwnika. Bataliony 3 DSK zajęły wprawdzie wzgórza 593 i 569, ale nie były w stanie ich utrzymać mimo tak wielkiego poświęcenia. Szybko zaczęło brakować amunicji, a przybywało coraz więcej zabitych i rannych. Siła niemieckiej artylerii była wręcz przygniatająca. Podobny dramat rozegrał się na odcinkach atakowanych przez “Żubry” z 5 KDP . Najgorzej było na grzbiecie “Widma”. Oddziały przemieszały się, zużyto odwody będące w dyspozycji dowódców dywizji, a posiłki z dołu nie mogły dotrzeć. O godz. 14:00 generał Anders podjął decyzję odwrotu. Polacy ponieśli olbrzymie straty-dużo żołnierzy zginęło, a jeszcze więcej zostało rannych.  Z drugiej strony jednak to brawurowe uderzenie Polaków ułatwiło Brytyjczykom sforsowanie rzek Liry i Rapido oraz umożliwiło przeprawienie się czołgów. Pierwszy szturm ukazał błędy dowództwa polskiego (zawiodła łączność, a piechota nie miała dobrego wsparcia artylerii). Zrezygnowano z działań w nocy. Teraz należało poprawić popełnione błędy; zaczęto tworzyć grupy szturmowe, których zadaniem było atakowanie konkretnych celów, mocno osłabione oddziały wzmocniono między innymi saperami i artylerzystami. W kilka dni przywrócono wiarę w zwycięstwo.

Drugi szturm na Monte Cassino i zwycięstwo

15 maja wydano rozkaz drugiego szturmu. Atak miał się odbyć 17 maja, jednak poprzedniego dnia wieczorem jedna z kampanii dywizji kresowej zajęła Widmo. Została wsparta przez dwa bataliony. 17 maja w nocy strzelcy karpaccy częściowo zajęli wzgórze 593. Potem zdobyto Gardziel i osłabiono obronę niemiecką na Massa Albaneta. Niemcy poczęli z wolna tracić pewność siebie. Jednak nasze straty też były bardzo dotkliwe. Przeciwnik począł się wycofywać. Związki 13 Korpusu brytyjskiego podsunęły się pod południowe stoki Monte Cassino, a Korpus francuski górami Aurunci zagłębiał się w dolinę Liri. 18 maja 5 Kresowa Dywizja Piechoty miała ostatecznie zająć wzgórze San Angelo i skierować swe ataki na wzgórze 575, natomiast 3 dywizja miała zdobyć Massa Albaneta. O świcie 18 maja polskie oddziały zaczęły osiągać znaczne sukcesy; siła niemiecka słabła wyraźnie. O godzinie 8.45 na klasztor ruszył pluton z 12 Pułku Ułanów Podolskich. O 9:30 podkomendni podporucznika Gurbiela weszli do ruin klasztoru. To Polakom właśnie o 11.45 dane było jako pierwszym zatknąć na murach biało-czerwoną flagę. Po niedługim czasie zatknięto tam także flagę brytyjską. Po południu pilot amerykański oddał hołd Polakom, zrzucając z samolotu na ruiny klasztoru wiązankę róż. Walki trwały jednak nadal. Dopiero wieczorem 18 maja zajęto San Angelo, a 19 maja o świcie wzgórze 575. Tak skończyła się główna faza bitwy o Monte Cassino. W następnych dniach Polacy zajęli także Piedimonte (24 maja), Monte Cairo (25 maja) oraz Ankonę (18 lipca 1944 r.). 4 czerwca alianci wyzwolili Rzym. Ogółem w bitwach pod Monte Cassino poległo 50 tys. żołnierzy, a ok. 300 tys. zostało rannych.

Na froncie adriatyckim.

4 czerwca 1944 roku wojska alianckie wkroczyły do Rzymu. Pokonując opór cofających się Niemców osiągnęły około 25 lipca linię Ancona — Sansepoicro — rzeka Arno, a w połowie sierpnia podeszły do umocnień Linii. W wyniku dalszych natarć Linia została przełamana i do końca roku osiągnięto Rawenna — Faenza — Lukka. W walkach tych ważną rolę odegrał 2 Korpus Polski działający na samodzielnym kierunku operacyjnym wzdłuż wybrzeża adriatyckiego. Od tego czasu do pierwszych dni września oddziały polskie walcząc przebyły około 250 km, stoczyły 8 większych bitew o rzeki Chienti, Potenza, Mussone, o wzgórza i miasto Osimo, a następnie o port i miasto Anconę. 7 czerwca 3 Dywizja Strzelców Karpackich zluzowała 4 Dywizję hinduską w rejonie na północ od Ortony. Nieprzyjaciel przeszedł do działań odwrotowych minując drogi, niszcząc mosty i komunikacje. Dywizja wydzieliła oddziały pościgowe. W ślad za nimi po nadmorskiej szosie Nr 16 posuwały się siły główne. 18 czerwca Dywizja zajęła Pescarę i, rozwijając dalsze działania pościgowe, napotkała pozycję obronną nad rzeką Chienti. Na lewo od 3 Dywizji Strzelców Karpackich rozwinęła się 5 Kresowa Dywizja Piechoty, jednak nieprzyjaciel wycofał się i przeszedł do obrony dopiero nad rzeką Potenza, a następnie Musone. Polacy opanowali miasta Loreto , Recanati, Osimo, Castelfidardo i wzgórze San Pietro.

Bitwa o Anconę.

Przeciwnikiem sił polskich w walkach o Ankonę była 278 Dywizja Piechoty (991,992 i 993 pgren,278 part, która w toku walk z Polakami została wzmocniona pododdziałami piechoty, artylerii i dział szturmowych (m.in. 676 b.obr-kraj, III/775 pp, 903 b.fort, 242 BDzSzt). Na prawym skrzydle sąsiadowała ona z 71 DP której 211 pp zajmował pozycje w pasie działania CIL-u. Teren przyszłych działań był pocięty licznymi rzekami i potokami. Nizina nadmorska, szerokości od 0,5 do 3 km przechodziła w pagórkowate pogórze apenińskie (400-650 m.n.p.m.). Pas nadbrzeżny był dobrze zurbanizowany, z niezłą siecią dróg, spośród których najważniejsza była szosa nr l6. Obszar ten też był właściwie jedynym nadającym się do prowadzenia operacji wojskowych na większą skalę. Dostrzegając to Niemcy przygotowali pozycje obronne nad poszczególnymi rzekami przecinającymi nizinę nadmorską.

21 czerwca Polacy nawiązali kontakt bojowy z 278 DP nad rzeką Chienti. W ciągu najbliższych dwóch tygodni II Korpus prowadził działania wstępne przed natarciem na Ankonę, spychając na północ niemieckie pododdziały z poszczególnych pozycji opóźniających. Na lewo od sił polskich dość ostrożne działania wiążące prowadzili Włosi. Z czasem opór niemiecki tężał i od 3 do 6 lipca doszło do szczególnie zaciętych walk nad rzeką Musone, w toku których wojska niemieckie kilkakrotnie przechodziły do kontrataków. Aktywnie działała również Luftwaffe, bombardując pododdziały 3 DSK, początkowo z dobrym skutkiem. Działania niemieckiego lotnictwa ustały po stracie 12 samolotów i odwetowych nalotach maszyn brytyjskich na nieprzyjacielskie lotniska. Po kilku dniach intensywnych walk siły polskie wyszły na przedpola Ankony. W dotychczasowych działaniach, od 28 czerwca do 8 lipca, Polacy i wspierający ich Brytyjczycy i Włosi wzięli 1435 jeńców. Przed natarciem na miasto oddziały polskie dokładnie rozpoznały siły niemieckie i ich ugrupowanie przed frontem korpusu. Niemcy zajmowali stanowiska obronne na tzw. linii �Edith”, przebiegającej na rubieży: il Coppo, S.Biagio, S.Patreniano, rzeka Mulone od S.Maria del Colle do Colle di Paglia, z przyczółkiem w rejonie Colle di Catafolle. Szczególnie ważnym fragmentem pozycji niemieckich były wzgórza otaczające della Crescia, dające dobre pole obserwacji i ostrzału.

Generał Anders zamierzał przełamać opór nieprzyjaciela na kierunku Polverigi, Agugliano, po czym obejść jego skrzydła i przeciąć mu drogi odwrotu z Ankony. W pierwszej fazie operacji miano opanować grzbiet Monte delta Crescia, a następnie, w drugiej fazie, zdobyć wzgórza na północ od Agugliano i przeciąć drogę nadmorską Ankona – Pesaro. Zadanie to miała wykonać 5 KDP i 2 BPanc. 3 DSK miała jedną brygadą prowadzić działania wiążące na odcinku frontu od M.S.Pietro do morza a drugą zatrzymać w odwodzie, do dyspozycji dowódcy korpusu. CIL częścią sił miał wesprzeć 2. BPanc, a większość pododdziałów otrzymała zadanie osłaniania od zachodu nacierających wojsk polskich. Do wsparcia uderzenia przeznaczono większość artylerii korpusu, wraz z bateriami brytyjskimi i włoskimi oraz dwa dywizjony lotnictwa: 318 polski i 5 południowoafrykański.

W nocy z 16 na 17 lipca oddziały polskie zajęły podstawy wyjściowe do natarcia. W pasie 5 km rozwinięto cztery bataliony piechoty i cztery pułki pancerne (240 czołgów), które wspierało ok. 300 dział. Na kierunku polskiego natarcia broniło się około trzech batalionów piechoty, wspartych silną artylerią.

O godz.6.25 rozpoczęło się przygotowanie artyleryjskie i uderzenia lotnictwa, po czym ruszyło zgrupowanie przełamujące 5 KDP. Nieprzyjaciel usadowiony w gniazdach oporu i zabudowaniach bronił się uporczywie. 0 godz.7.00 czołgi przeprawiły się przez Mulone i rozwinęły do natarcia. Około 8.20 bataliony po ciężkiej walce opanowały Paterniano, a o 10.30 wojska pancerne – rejon i samą miejscowość M.Torto. Niemieckie kontrataki przeciwko 7 pułkowi huzarów załamały się w ogniu Polaków.

Jednocześnie z głównym natarciem kompania komandosów i szwadron czołgów z 1. pułku ułanów zajęły Casa Nuova. Po południu brytyjski 7. pułk huzarów opanował M.Bogo, a 6. pułk pancerny – Croce di S.Vincenzo, gdzie dołączył do niego 15. pułk ułanów.

Powoli natomiast rozwijała się akcja oddziałów włoskich. Dopiero o zmroku udało się im utworzyć przyczółek na północnym brzegu Mulone w rejonie Castel Rustico i zapewnić osłonę skrzydła korpusu. Niezdecydowane działania Włochów wywołały w dowództwie polskim niepokój o bezpieczeństwo zachodniego skrzydła, zahamowały również pościg 2 BPanc na kierunku Agugliano. 3 DSK w dniu 17 lipca prowadziła jedynie działalność rozpoznawczą drobnymi patrolami.

Po całodziennych walkach zgrupowanie uderzeniowe korpusu opanowało grzbiet S.Stefano, M.della Crescia i M.Bogo. Zacięte walki toczyły się w dalszym ciągu w rejonie Offagna. Pododdziały czołgów, omijając od wschodu Polverigi, posuwały się w kierunku na Agugli W ten sposób jednostki korpusu przełamały obronę niemiecką na kierunku Polverigi i opanowały kluczowy rejon M.della Crescia.

Około godz.20.00 gen. Anders wydał rozkaz do pościgu. Do tego celu miały być wykorzystane 6 BP oraz 2 BPanc, która jeszcze tej nocy musiała szosą nr 16 dotrzeć do rejonu Torrette a Mare, by zamknąć drogę odwrotu siłom niemieckim wycofującym się z Ankony. Pozostałe jednostki korpusu miały przejść do pościgu od rana 18 lipca.

Wykonanie zamierzonego manewru natrafiło jednak na niespodziewane przeszkody. Wskutek mylnego meldunku dowódcy 2 BPanc gen. Rakowskiego o opanowaniu Agugliano sztab korpusu nie zorganizował regulacji ruchu. Toteż 6 BP osiągnęła rejon Torrette a Mare dopiero 18 lipca o godz.18.00 i nie zdołała zamknąć nieprzyjacielowi drogi odwrotu. Pod wieczór 18 lipca w tym najbardziej wysuniętym na północny wschód rejonie wytworzyła się następująca sytuacja: 6 pułk pancerny osiągnął rzekę Esino pod Chiaravalle; 1 pułk ułanów nie zdołał dotrzeć do Falconara, gdyż w rejonie lotniska natknął się na pola minowe i silny opór nieprzyjaciela; 7. pułk huzarów został zatrzymany na wzgórzu pod M.Bargaglione.

Tego samego dnia o godz.14.30 3 DSK, pokonując słabnący opór cofającego się przeciwnika wzdłuż drogi nr 16, wkroczyła do Ankony. Dzięki szybkiemu opanowaniu tego miasta uchwycono nie uszkodzony port.

Trwające od 16 czerwca do 18 lipca walki nie doprowadziły do zrealizowania zamiaru dowódcy korpusu, tj. odcięcia oraz zniszczenia 278. DP W samych walkach o Ankonę popełniono na różnych szczeblach dowodzenia błędy, z których największymi byty: niewyznaczenie dowódcy głównego zgrupowania uderzeniowego, powolne tempo natarcia 2 BPanc z powodu nieuzasadnionej obawy o zagrożenie lewego skrzydła; niedociągnięcia w dziedzinie współdziałania między czołgami a piechotą; niedostateczne doświadczenia w zakresie wykorzystania lotnictwa, zarówno w dowództwach, jak i oddziałach.

W pościgu nastąpiło rozwinięcie wszystkich sił korpusu w pierwszym rzucie. Rozciągnięte na dużej przestrzeni jednostki wprowadzano do bitwy stopniowo. Dlatego walki przybierały niejednokrotnie charakter samodzielnych działań poszczególnych batalionów, grup i zgrupowań brygadowych. Chociaż zepchnięto nieprzyjaciela i opanowano szereg miejscowości, to jednak nie zdołano całkowicie go pobić – co można byłoby osiągnąć, gdyby użyto całość sił polskich na wybranym kierunku. Ogólnie jednak korpus polski wykonał postawione mu zadanie: zdobył miasto i port Ankona, zyskując uznanie i pozytywną ocenę sojuszników. Marszałek Alexander uznał iż Polacy wykonali swoje zadanie �z cechującą ich wielką szybkością”. Zdobycie Ankony byto wydarzeniem o dużym znaczeniu operacyjnym, gdyż skracało poważnie linie zaopatrywania nie tylko II Korpusu, ale i calej 8 Armii, dla której port ten pozostał bazą do końca kampanii włoskiej.

Straty II Korpusu w okresie od 15 czerwca do 24 lipca wyniosły 2424 żołnierzy, tj.5,6% stanu, w tym 496 poległych, 1789 rannych, 139 zaginionych. Straty niemieckie: 992 pgren. został całkowicie rozbity, z jego II batalionu ocalał tylko jeden żołnierz; w 278 dywizjonie p-panc. zostało tylko kilka dział. Liczba zabitych i rannych z 278. DP nie jest znana. Ogólne jej straty szacowano na 4000 żołnierzy (33% stanu), choć niemiecki autor monografii dywizji przyznał się do utraty tylko 1800 zabitych, rannych i zaginionych. Oddzialy polskie i sojusznicze zdobyły znaczne ilości sprzętu, m.in. 10 czołgów (chyba raczej dział pancernych), 15 armat, 25 dział p-panc, 64 moździerze, 89 cekaemów, 329 karabinów maszynowych i 561 karabinów.

Przełamanie Linii Gotów.

W tym czasie dowódca 8 Armii brytyjskiej, gen. Leese, napotykając na trudności natarcia pod Florencją, zdecydował przenieść główny wysiłek działań nad Adriatyk. Na zachodnie skrzydło 2 Korpusu Polskiego wprowadzono korpus kanadyjski z zadaniem przełamania tzw. Linii Gotów pod Monte Lupone — Cattolica. W operacji tej uczestniczył również 2 Korpus Polski. 19 sierpnia wznowiono natarcie, w którym główny wysiłek spoczywał na 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Piechota obu dywizji opanowała wzgórza na przedpolu miasta Constanza, a 2 Brygada Pancerna oczyszczała teren aż do rzeki Metauro. Przed frontem 2 Korpusu nieprzyjaciel wprowadził znaczną ilość dział pancernych i czołgów. W wyniku trzydniowej bitwy zniszczono 278 Dywizję niemiecką oraz ponad 45 czołgów i dział pancernych. 28 sierpnia osiągnięto linię rzeki Foglia. 3 Dywizja Strzelców Karpackich 31 sierpnia zajęła miasto Pesaro — przełamując na swoim odcinku pierwszą Linię Gotów. W wyniku działań 2 Korpusu wyeliminowano około 3000 Niemców, ponad 150 dział i 5 czołgów, wzięto do niewoli około 4000 jeńców i zdobyto wiele sprzętu bojowego — przy stratach własnych 1358 żołnierzy i oficerów. Poległych żołnierzy polskich pochowano na cmentarzu polskim w Loreto w pobliżu bazyliki.

Pułk Ułanów Karpackich był pierwszym oddziałem polskim , który wkroczył 18 lipca 1944 roku do Ancony. Dla upamiętnienia tego wydarzenia Rada Miejska Miasta Ancony podjęła uchwałę o nadaniu ulicy Via Santo Stefano , przez którą Pułk wkroczył jako pierwszy  do miasta , nazwy: VIA REGGIMENTO POLACCO LANCIERI DEL CARPAZI czyli “Ulica Polskiego Pułku Ułanów Karpackich”

5 września 2 Korpus Polski przesunięto do odwodu 8 Armii w dolinie rzeki Chienti, na południe od Ancony, gdzie niebawem otrzymał uzupełnienie z ochotników — Polaków. Oceniając wyniki bojowe 2 Korpusu dowódca 8 Armii brytyjskiej gen. Leese w swoim piśmie do gen. Andersa stwierdził:” ...nadeszły znów dni Waszych wielkich natarć. Zdobycie Ancony to działanie świetnie pomyślane i wykonane w sposób godny podziwu. Wyniki tego działania , a mianowicie przekazanie nam cennego portu Ancony i wzięcie ponad 3000 jeców były bardzo brzemienne w skutkach…”

W Apeninie Emiliańskim.

W rezultacie ciężkich walk w Apeninie Emiliańskim, gdzie 2 Korpus Polski działał w trudnych warunkach terenowych i klimatycznych w okresie od 10 października 1944 do 1 kwietnia 1945 roku, osiągnął on rzekę Senio. 5 Kresowa Dywizja Piechoty prowadziła w tym czasie działania górskie w rejonie
Piero di Bagno i  walcząc w trudnych warunkach atmosferycznych późnej jesieni, przesuwała się w kierunku
północnym. 5 Wileńska Brygada Piechoty zdobyła m. in. Santa Sofia, a 6 Lwowska Brygada Piechoty opanowała Predappio (miejsce urodzin Mussoliniego), a następnie Monte Grosso. Pod koniec listopada do pierwszego rzutu wprowadzono 3 Dywizję Strzelców Karpackich, która zdobyła m. in. szereg miejscowości i pasma wzgórz na zachód od Brisighella i na południowym brzegu rzeki Senio. Zima oraz umocnienie się nieprzyjaciela na północnym brzegu rzeki Senio — zatrzymały działania bojowe.

Po wojnie

W marcu 1946 roku brytyjskie władze wezwały gen. Władysława Andersa  do Londynu.
W wyniku porozumienia zawartego pomiędzy rządem brytyjskim i komunistycznym rządem w Warszawie  26 maja 1946r. generał Anders został zmuszony do wydania rozkazu o demobilizacji 2 Korpusu i powstaniu Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia. Miał on na celu przygotowanie do życia cywilnego byłych żołnierzy polskich. Korpus ten miał organizację i dyscyplinę wojskową. Brytyjczycy nalegali na powrót żołnierzy do Polski, na niepewny los.

“Pójdziemy z ziemi włoskiej poprzez ziemię brytyjską, a jutro nie wiadomo przez jaki szlak- do Polski takiej, o jaką walczyliśmy, do Polski prawdziwej, której żadne serce polskie nie wyobraża [sobie] bez Lwowa i Wilna. Z drogi tej, która jest naszą historią nie zejdziemy” 

fragment rozkazu z 26 maja 1946r. wydanego przez gen. Andersa

8 czerwca 1946r. odbyła się w Londynie parada zwycięstwa. Polaków na nią nie zaproszono.

Ostateczna likwidacja Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia nastąpiła w jesieni 1949r. Potem naszych rodaków powojenny los rozrzucił po całym świecie.

Cześć ich pamięci!

========================

Zrodlo

http://gim42.pl/gim42/Patron/Zarys/utworzenie.htm

 

****************************

cropped-justice-for-poland1.jpg

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Archives

Blog Stats

  • 627,370 hits
October 2016
M T W T F S S
« Sep   Nov »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Support Justice 4 Poland Here

Buy Now Button with Credit Cards

Your support finances this information into existence. In order for this blog to survive I would appreciate your small contribution. Thank you kindly.
=====

Wasze wsparcie umożliwia istnienie tego bloga. Jeśli identyfikujesz się z celami naszego bloga wesprzyj nas darowizną poprzez system PayPal.
Jesteśmy wdzięczni za skromne donacje.
Dziękujemy

Follow Justice4Poland on WordPress.com

All information, data, and material contained, presented, or provided on justice4poland.com is for educational purposes only. It is not to be construed or intended as providing medical or legal advice. Any views expressed here-in are not necessarily those held by justice4poland.com

ENOUGH LIES

DOSYĆ KŁAMSTW

Walczmy z przejawami antypolonizmu

Wirtualna Polonia BIS im. Włodka Kulińskiego

" - Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i Ojczyźnie podnieśliśmy głowy."

AdNovum

Prawda zawsze zwycięża

Paradigm Shift 101

Looking at the world in a different light

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

Strona Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej

Niezłomni.com

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Niezależne Media Podlasia

Just another WordPress.com site

SKRiBH

zeskrobywanie nieprawdy i czepianie się słów

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Wirtualna Polonia BIS im. Włodka Kulińskiego

" - Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i Ojczyźnie podnieśliśmy głowy."

AdNovum

Prawda zawsze zwycięża

Paradigm Shift 101

Looking at the world in a different light

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

Strona Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej

Niezłomni.com

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Niezależne Media Podlasia

Just another WordPress.com site

SKRiBH

zeskrobywanie nieprawdy i czepianie się słów

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Wolna Polska - Wiadomości

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Spory o historię i współczesność

Prywatny blog historyczny Bohdana Piętki

Polskie prawo czy polskie prawie

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

ProstoPoPolsku

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Wiadomości

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Vanishing American II

OURSELVES AND OUR POSTERITY

Jewish Racism

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

Myśl Polska

Connecting true geography and detailed unfolding of wide variety of crimes perpetrated by German/Ukrainian Nazis and communist Soviet Union on the Polish nation.

%d bloggers like this: